Internauci jej nienawidzą! Zarabia na piciu wody! [ZOBACZ JAK] - Lettly

Warszawski ratusz zapłacił influencerce za promowanie picia wody z kranu. Część internetu wydaje się być tym oburzona. No bo jak można płacić komuś za jego pracę? I to jeszcze za promowanie postaw eko?! Skandal!

 

Dziś porozmawiamy o pieniądzach. Wygląda na to, że jest afera. No, aferka. Trafiliśmy bowiem na skrawek social mediów, w którym panuje oburzenie po artykule w “Pudelku”. Portal donosi o niegospodarności stołecznego ratusza, który zapłacił youtuberce Arlenie Witt aż 12 000 zł za wypicie na wizji łyka warszawskiej kranówki. W zeszłym roku.

 

Źródłem są twitty pracownika TVP:

 

 

Faktycznie, 12 000 zł za łyk wody to całkiem dużo, ratusz wydaje pieniądze podatników na głupoty, a rozbestwieni influencerzy znaleźli sposób, żeby zarobić, ale się nie narobić…

 

Stahp. To wszystko zupełnie nie tak. Kwota, o której mówimy nie powinna nikogo oburzać i na pewno nie oburza nikogo, kto z branżą reklamową miał minimalną styczność. A oburzonym już wyjaśniamy.

 

Utyskiwania na warszawski ratusz i jego “niegospodarność” wynikają w dużej mierze z faktu, że ludzie nadal nie przepadają za internetowymi influencerami jako zjawiskiem dla wielu wciąż nowym. Narzekanie na youtuberów, blogerów i instagramerów czasami wygląda jak pewna moda. Gdyby Warszawa przygotowała tradycyjny spot o piciu warszawskiej kranówki albo reklamę w kolorowym magazynie, nikt nie miałby o to żadnych pretensji i nikogo nie bolałyby wydane na to pieniądze. A byłyby o wiele większe. Sama produkcja video pochłonęłaby nieporównywalne koszty, przy których te 12 000 zł za pracę i zasięg youtuberki wydają się ceną jak na promocji. Zwłaszcza, że przy takiej popularności i bazie widzów, jaką dysponuje Arlena nie sądzimy, żeby jakakolwiek marka komercyjna mogła liczyć na tak niską stawkę. I to nie tylko za cały dedykowany materiał, ale nawet za proste lokowanie, w stylu “łyka wody”. No ale to już nasze przypuszczenia, aczkolwiek poparte doświadczeniem.

 

Właśnie, nie mówimy tu tylko o zasięgu, ale i pracy. Bo to nie był tylko “łyk wody” za 12 000 zł, ale też wyprodukowanie całego, dedykowanego materiału. I to zrobionego według nas świetnie, zgodnie z dobrymi praktykami tworzenia contentu. Co to znaczy? Że nia ma tu mowy o nachalnym przekazie, a cały film naturalnie wpisuje się w to, co Arlena Witt tworzy na swoim kanale. Całość poniżej:

 

 

O ile trochę łatwiej zrozumieć nam narzekania na instagramerki, zarabiające na nieustających wakacjach (choć tu również to się po prostu markom opłaca bardziej, niż tradycyjna reklama), tak trzeba zauważyć jedno. Arlena Witt od lat dostarcza wartościowy, edukacyjny content, dotyczący nauki języka angielskiego. Traktowanie jej jak “darmozjada, który zarabia majątek na niczym” jest zwyczajnie niesprawiedliwe.

 

Trzeba też zrozumieć, że często popularni, profesjonalni youtuberzy nie działają w pojedynkę i zarobiona na współpracach kwota nie trafia jedynie do ich kieszeni. Takie osoby zwykle dzielą się zyskami z montażystą, operatorem, czasem wizażystą i tak dalej. Każdy przypadek wygląda inaczej, każdy buduje ekipę pod siebie. Można to porównać do koncertów. Kiedy słyszymy o gwiazdorskich stawkach popularnych wykonawców, należy pamiętać, że dzielą się one na zespół, management, ekipę techniczną; w skrócie – całą masę ludzi.

 

Podsumowując: jeśli wziąć pod uwagę koszt i skuteczność przekazu warszawski ratusz wykazał się raczej zrozumieniem świata nowych mediów i gospodarnością. Nie ma mowy o tym, żeby te 12 000 zł zostało zmarnowane.

 

Na koniec dodamy, że Lettly mieści się w Warszawie i sami również pijemy wodę z kranu, zamiast kupować tę w plastikowych butelkach. Co i Wam polecamy, jeśli jesteście mieszkańcami stolicy lub miasta, w którym kranówka nadaje się do picia. A jeśli nie, zawsze można zaopatrzyć się w filtry i dołożyć tę drobną cegiełkę do opóźnienia końca świata.

 

Ps. Nie chcemy nic sugerować, ale po przeprowadzeniu wnikliwego, profesjonalnego, zakrojonego na szeroką skalę śledztwa, dotarliśmy chyba do prawdziwego źródła i powodu oburzenia 😉

 

Iga Stachowicz

Iga Stachowicz

Content Manager


W Lettly odpowiada za treści oraz budowanie wizerunku w social media. Chętnie dzieli się najświeższymi newsami ze świata Instagrama i influencerów nie tylko na blogu, ale także w naszym newsletterze. Prywatnie jest prawdziwą koneserką memów oraz Netflixa.

POZNAJ LETTLY!

EBOOKI

Okładka e-booka: Jak zacząć współprace z influencerem? Okładka ebooka: The Hitchhiker's Guide to Instagram Galaxy Okładka ebooka: Jak zaplanować skuteczną kampanię z influencerami?