Zrobić sobie zdjęcie z misiem, czy misia obrazić? - Lettly

Nadal istnieją dwa światy – świat osób znanych i rozpoznawalnych oraz świat nasz; szarych obywateli. Dzięki social mediom oba te światy znacznie się do siebie zbliżyły, w czym nie zawsze potrafimy się odnaleźć. Często zapominamy, że osoby, które znamy z ekranów to także ludzie, a nie fikcyjne postacie. Jak odnaleźć się w tej ciągle nowej rzeczywistości?

 

Pewien sportowiec o statusie globalnego celebryty w erze social mediów wziął kiedyś udział w małym eksperymencie. Eksperyment polegał na napiciu się herbatki. Zwyczajnie, przy stoliku. W zasadzie na próbie napicia się herbatki, bo rzecz działa się w miejscu publicznym, w obecności sporej ilości przypadkowych ludzi. Jak można było przewidzieć, z raczenia się królewskim naparem nic a nic nie wyszło, a wydarzenie zmieniło się w sesję zdjęciową z napotkanymi osobami. Bo czy może być coś lepszego od zdjęcia ze znaną osobą?

 

 

Może, pewnie. Na przykład łyk pysznej herbatki w świętym spokoju.

 

Osoby znane przyciągają samą swoją „znanością”, ale warto mieć na uwadze, że mamy rok 2019. Nie mamy na myśli tutaj tego, że podchodzenie do znanych osób jest już passe, ani nawet tego, że wspólne selfie zastąpiły autografy. Mamy jednak parę luźnych przemyśleń na ten temat, spowodowanych – było nie było – pracą w branży, w której trochę tych mniej lub bardziej znanych buziek się przewija.

 

Łatwo jest być znanym

 

Bycie kimś znanym i zaczepianym przez obcych na ulicy wydaje się być czymś miłym: w końcu jest to wyraz sympatii, propsy dla znanej osoby za to, co robi i za to jaka jest. Większość osób, które to spotyka potwierdza tę tezę z zastrzeżeniem, że jest to jednocześnie dość męczące. Zwłaszcza, że dzisiaj spotyka nie tylko celebrytów z pierwszych stron gazet, oddzielonych od nas, maluczkich taflą szklanego ekranu, na co dzień żyjących w innej rzeczywistości. Rozwój internetu i social mediów sprawił nie tylko, że znani ludzie wydają się nam bliżsi, ale też że łatwo jest dziś stać się popularnym (o czym opowiadał nam niedawno Wojtek Kardyś) choćby na moment. Warto pamiętać, że osoby popularne w internecie, zwykle wcale nie żyją na co dzień w pałacach ze złota, a pozostają tymi samymi osobami, którymi były zanim dopadła je sława. Jeśli dochodzą nas głosy o znanym polskim raperze, który stał się dużo bardziej introwertyczny przez nagłą popularność, mamy podstawy, żeby w to wierzyć.

 

Są wydarzenia organizowane specjalnie po to, żeby ci współcześni, internetowi celebryci spotkali się z fanami. Czasem większe, czasem mniejsze, inicjowane przez samych influencerów. I tam robienie sobie z nimi fotek i tym podobne historie są jak najbardziej okej. Jeszcze bardziej okej jest pozwalanie im pozostać zwykłymi ludźmi poza tego typu wydarzeniami. Wtedy, kiedy – jak każdy z nas – są zajęci jedzeniem, sączeniem piwka, zakupami, czy pilnowaniem, żeby na następować na linie między płytami chodnikowymi. Takie osoby zaczepiane mogą poczuć się mało komfortowo (wiadomo, nie każda), ale czasem robi się poważniej – znamy przypadek blogerki, która nieopatrznie pochwaliła się w social mediach wyjściem do kina plenerowego i tym sposobem dorobiła się stalkera. Może po prostu w 2019 roku, kiedy naprawdę łatwo jest stać się „sławnym”, powinniśmy przejść nad taką popularnością do porządku dziennego i nie traktować ludzi znanych z internetu jak zjawisk?

 

Kiedyś to było

 

Kiedyś tak je traktowaliśmy, ale też przed erą internetu i social mediów mieliśmy inną percepcję. Osoby znane z ekranów, stanowiły dla nas inny, niedostępny świat. Oprócz tego, że trudniej było ich spotkać na ulicy, tworzył się pewien zdrowy dystans. Dziś, przez obecność takich osób w social mediach, tacy „telewizyjni” celebryci są też narażeni na całkiem przykre (nawet dla nich) zjawisko hejtu. I to jest druga strona medalu bycia popularnym w świecie Instagrama. Całkiem niedawno miała miejsce tragedia związana z zaginięciem osoby znanej z pierwszych stron tabloidów. Artykułu na portalach i profile Instagramowe zaroiły się od komentarzy – od niezręcznych po obrzydliwe. Skąd to się bierze? Celebryci, którzy kiedyś wydawali się tak odlegli, nagle mogą stawać się łatwym obiektem naszych bezpośrednich wypowiedzi – łatwo wtedy o niezdrową satysfakcję i zagalopowanie się. Niezależnie, czy mówimy o celebrycie i komentarzach na Instagramie, czy może o osobie znanej z internetu napotkanej na ulicy, warto pamiętać, że mamy do czynienia z człowiekiem z krwi i kości, a nie bohaterem fikcyjnych historii, do którego – jako fani – mamy prawo i wolno nam robić z nim co chcemy.

Mały bonusik:

Iga Stachowicz

Iga Stachowicz

Content Manager


W Lettly odpowiada za treści oraz budowanie wizerunku w social media. Chętnie dzieli się najświeższymi newsami ze świata Instagrama i influencerów nie tylko na blogu, ale także w naszym newsletterze. Prywatnie jest prawdziwą koneserką memów oraz Netflixa.

POZNAJ LETTLY!

EBOOKI

Okładka e-booka: Jak zacząć współprace z influencerem? Okładka ebooka: The Hitchhiker's Guide to Instagram Galaxy Okładka ebooka: Jak zaplanować skuteczną kampanię z influencerami?