Facebook chce być internetem - Lettly

Facebook i Mark Zuckerberg stracili nieco wizerunkowo po aferze związanej z Cambridge Analitica, o której słyszeć musiał każdy, kto nie żyje w lesie pod kamieniem. Użytkowników niebieskiego portalu jednak raczej przez to nie ubyło. Dlatego nie dziwi, że Facebook chcąc, żeby użytkownicy portalu spędzali tam jak najwięcej czasu bierze się za pracę nad nową funkcją – od teraz chce sam dostarczać nam informacje.

 

Przesłuchiwany na oczach całego świata znany przedsiębiorca Mark Zuckerberg powiedział z rozbrajającą szczerością, że Facebook żyje z reklam. Warto o tym pamiętać, myśląc czasem, do czego służy dziś największy portal społecznościowy. Funkcje takie jak utrzymywanie kontaktu ze znajomymi, poznawanie ludzi na drugim końcu świata, czy wrzucanie fotek z wakacji (do tego służy przecież od dawna Instagram) zeszły na dalszy plan. Dziś sam Facebook w zasadzie przyznaje, że jest przede wszystkim globalną siecią reklamową, służącą do zarabiania dla reklamodawcom, influencerom i samemu Facebookowi. Dla szarego użytkownika też ma to korzyści, wiadomo – niektórzy upatrują ich w tym, że skoro i tak jesteśmy skazani na reklamy wszędzie, to lepiej już otrzymywać te skrojone pod nas. Ale gdybyśmy mieli w jednym zdaniu określić, do czego ukochany fejsik służy użytkownikom, pewnie byłoby dość trudno. Jest to medium już na tyle rozbudowane i wypełnione treściami, że pewnie każdy mógłby odpowiedzieć zupełnie inaczej. Dla jednego będzie to trochę czytnik RSS, czyli źródło wiadomości ze świata. Dla drugiego będzie to portal randkowy. Dla trzeciego miejsce, w którym szuka pracy. Dla kogoś jeszcze źródło zabawnych obrazków z kotami, pieskami i mniej lub bardziej śmiesznymi podpisami. Albo smutnymi. Ale nikt nie zaprzeczy, że najważniejsze są reklamy – paliwo, a jednocześnie cel istnienia błękitnego portalu.

 

Facebook aż po horyzont

 

Nic więc dziwnego, że Facebook nie lubi, kiedy go opuszczasz. Nie, że na zawsze, choć takie przypadki też na pewno wywołują płacz w Menlo Park. Facebook robi wszystko, żebyś jak najdłużej został(a) właśnie tam. Marzeniem właścicieli fejsa jest żeby nasze korzystanie z internetu sprowadzało się jedynie do przełączania między Insta i FB (nie licząc komunikatorów). Przed chwilą wymieniliśmy kilka  funkcji, jakie Facebook może pełnić dla różnych osób – to pokazuje, z iloma rodzajami serwisów dziś konkuruje. Po co Ci Tinder, kiedy możesz poznać kogoś na Facebooku i to pewnie wiedząc o tej osobie więcej już na starcie? Po co ci serwis z ogłoszeniami o pracę, skoro na Facebooku masz pełno grup z takowymi – czasem od razu z kilkoma komentarzami byłych pracowników na temat pracodawcy? Po co ci wreszcie portale ze śmiesznymi obrazkami, które parę lat temu jeszcze przeżywały złoty okres wśród fanów treści nieistotnych, którymi wszyscy mniej lub bardziej jesteśmy?

Facebook z mniejszym lub większym powodzeniem przejmuje role różnych tego typu serwisów na przykład dzięki grupom, które od kilku lat są bardziej promowaną funkcjonalnością. Nie od dziś próbuje też podgryzać na różne sposoby YouTube’a, chcąc w przyszłości stać się pierwszym wyborem w kwestii umieszczania i oglądania treści video, tak samo jest ze streamowaniem na żywo. Ostatnio na popularności zyskują podcasty; można założyć spokojnie, że staną się za jakiś czas formatem, w który marki już inwestują, a za chwilę zaczną inwestować na całego. Nie trzeba być ekspertem od rynku reklamy w internecie (ale można takiego udawać), żeby już dziś przewidzieć, że w takiej sytuacji Facebook postara się o osobną sekcję z podcastami na swojej platformie, a może nawet zainwestuje kiedyś dolary (albo libry) we własnych twórców.

 

Facebook news

 

Na początku sierpnia Facebook zapowiedział kolejny krok do stania się dla swoich użytkowników całym internetem. Jeszcze w tym roku chce przeobrazić się z platformy będącej tylko nośnikiem treści w pełnoprawnego ich wydawcę. Liczy na współpracę z takimi tytułami jak ABC News, The Washington Post, Bloomberg czy Dow Jones. Oferuje im ponoć 3 miliony dolarów rocznie, nie wiadomo jednak, czy jest to cały budżet na wszystkie współprace, czy stawka oferowana pojedynczemu podmiotowi. Nie wiadomo także do końca, jak ma działać ta funkcja na Facebooku poza tym, że mówi się o osobnej zakładce “Wiadomości”.

 

Wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej uzależnieni od Facebooka – wcale nie chodzi o FOMO, ale choćby o kwestie zawodowe dotyczące osób pracujących w reklamie. Biorąc pod uwagę to, jakie znaczenie może mieć targetowanie treści na Facebooku pod względem decyzji zakupowych (niegroźne) oraz politycznych (bardzo kontrowersyjne), można mieć wątpliwości co do tego, czy to dobry ruch. Biznesowo, dla Facebooka pewnie tak. Istnieją ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy już dziś, że korzystają z internetu, a przeglądanie mediów społecznościowych jest dla nich tak bezwiedne jak oddychanie. Widać jak na dłoni, że mocarstwowe plany, jakie ma gigant z Menlo Park dążą do zmonopolizowania rynku informacji w sieci. Z jednej strony działalność Facebooka pozwala istnieć całym gałęziom branży internetowej, a można pewnie mówić już o osobnych branżach. Z drugiej strony warto uważnie patrzeć gigantowi na ręce, bo skutki tego, że próbuje stać się synonimem internetu widzimy już dziś.

 

 

Iga Stachowicz

Iga Stachowicz

Content Manager


W Lettly odpowiada za treści oraz budowanie wizerunku w social media. Chętnie dzieli się najświeższymi newsami ze świata Instagrama i influencerów nie tylko na blogu, ale także w naszym newsletterze. Prywatnie jest prawdziwą koneserką memów oraz Netflixa.

POZNAJ LETTLY!

EBOOKI

Okładka e-booka: Jak zacząć współprace z influencerem? Okładka ebooka: The Hitchhiker's Guide to Instagram Galaxy Okładka ebooka: Jak zaplanować skuteczną kampanię z influencerami?