Elektryczne hulajnogi kradną? - Lettly

 

Elektryczne hulajnogi mają swoich zwolenników i przeciwników, ale to ci drudzy właśnie dostają do ręki kolejny argument. Świeżutki, prosto z Niemiec.

 

Elektryczne hulajnogi są spoko. Można sobie jechać i się nie męczyć. Czuć wiatr we włosach. Być w pracy na czas i zamiast słuchać taksówkarza opowiadającego swoje życiowe perypetie, kiedy się człowiek spóźnia, zaliczyć miłą przejażdżkę na świeżym powietrzu. A i pedałować nie trzeba, nie spoci się ów człowiek. Za to nawdycha wielkomiejskiego tlenu wzbogaconego lekko o tak pożyteczne minerały i z humorkiem wkroczy z buta w nowy dzień pełen wyzwań lub tasków, terminów lub deadline’ów, zajęć lub projektów; jak kto woli.

 

Więc jak ktoś ma, to proszę używać sobie, jak najbardziej, jeszcze jak. Ale z tymi, które można sobie wynająć przez aplikację, to już trochę inna inność, jak mawiał jeden pan. No bo jak miasto zalewa takich hulajnóg mrowie, to już robi się jakby mało wesoło. Zwłaszcza na wąskich chodnikach, zwłaszcza, że hulajka waży na oko jakieś 30 kg i zwłaszcza, że rozpędza się dość łatwo do 30 km na godzinę. Podczas gdy w kraju debatuje się o tym jak tęcza zagraża rodzinie, na świecie o tym, że koniec owego świata już trwa; największe zagrożenie czai się tuż za rogiem i jest na baterie. W Wielkiej Brytanii, w przerwach między dyskusjami o brexicie, debatuje się jak to zrobić, żeby uniknąć wprowadzenie na rynek hulajnóg na wynajem, tak by poddani Królowej mogli czuć się bezpiecznie, z Europą lub bez niej.

 


 

A teraz jeszcze okazuje się że hulajnogi elektryczne kradną. No jak to co? Oczywiście, że nasze (wasze) prywatne dane; to dziś jeszcze się kradnie coś innego? Żeby nie było, że sobie to wymyślamy – przed zdradliwymi hulajnogami ostrzega Johannes Caspar. Czyli Federalny Komisarz ds. Ochrony Danych i Swobody Informacyjnej w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Znany na przykład z tego, że obronił całkiem niedawno Unię Europejską przed zdradzieckimi podsłuchami asystentów głosowych Google’a. Pan komisarz twierdzi, że prawo do poruszania się w publicznej przestrzeni bez śledzenia przysługuje każdemu obywatelowi, natomiast gdy odpalasz takiego krążownika szos, czy raczej chodników, na własne życzenie pozbywasz się tego prawa.

 

To wszystko prawda, tak samo jak to, że korzystając z usługi elektrycznej hulajnogi godzimy się – ponownie – dobrowolnie oddać więcej danych, niż taki usługodawca potrzebuje. Pan Caspar twierdzi, że nasze przejazdy są skrupulatnie rejestrowane, łączone z innymi danymi z naszego telefonu i sprzedawane dalej. Tylko czy dziś robi to jeszcze na kimkolwiek wrażenie?

 

Wrażenie nie zrobiło nawet to, że Edward Snowden ujawnił i udowodnił, iż do precyzyjnego śledzenia każdego Amerykanina wystarczy jedynie elektroniczny bilet i karta płatnicza, nie trzeba nawet social mediów. A propos tych ostatnich, wszyscy już dawno z tyłu głowy mamy fakt, że oddajemy swoje dane – te o położeniu również – Facebookowi i Google’owi. Spotkać kogoś, kto tego nie robi to jak trafić na czterolistną koniczynę. Na pustyni. Nawet jeśli ktoś powie czasem, że mu z tego powodu smutno, to z grubsza wygląda na to, że jesteśmy zgodni co do jednego – warto oddać naszą prywatność dla przyjemnego korzystania z Facebooka. Chętnie oddajemy też nasze dane innym podmiotom, na przykład po to, żeby postarzyć swoją twarz w zabawnej aplikacji. Czy kogoś ruszyło to, że w ten sposób pomagamy sztucznej inteligencji zaszytej gdzieś w Rosji ulepszać swoje algorytmy rozpoznawania twarzy? Skąd. Może i słusznie, bo rosyjska sieć neuronowa i tak nauczy się wszystkiego, czego ma się nauczyć, z tobą lub bez ciebie. A skoro oddajemy już informacje o sobie amerykańskim korporacjom, to niech Rosjanie też coś ode mnie mają.

 

Skoro tak łatwo oddać nam prywatność za dodanie sobie lat na zdjęciu w aplikacji Prisma, co dopiero jeśli na szali postawimy przejażdżkę hulajnogą po mieście?

Iga Stachowicz

Iga Stachowicz

Content Manager


W Lettly odpowiada za treści oraz budowanie wizerunku w social media. Chętnie dzieli się najświeższymi newsami ze świata Instagrama i influencerów nie tylko na blogu, ale także w naszym newsletterze. Prywatnie jest prawdziwą koneserką memów oraz Netflixa.

POZNAJ LETTLY!

EBOOKI

Okładka e-booka: Jak zacząć współprace z influencerem? Okładka ebooka: The Hitchhiker's Guide to Instagram Galaxy Okładka ebooka: Jak zaplanować skuteczną kampanię z influencerami?